sobota, 29 listopada 2014

1. Obraz rzeczywistości

   Każdego roku na rynek pracy zostaje wypuszczonych ok. 1 tyś absolwentów zdrowia publicznego. Szacuje się, że tylko niewielka ilość osób będzie pracować w zawodzie. Co będzie ze mną? Będę kolejnym absolwentem wyższej uczelni na "bezrobotnym"? Wierzę, że uda mi się coś osiągnąć w tym kierunku - dlatego właśnie będę opisywać moje dostrzeżenia na temat ochrony zdrowia pod kątem "edukatora" ( pewna pani doktor nauk medycznych tak nas określa).

   Co sprawia, że na Zachodzie popyt na specjalistów zdrowia publicznego jest tak wysoki? Może przewaga prywatnej służby zdrowia (np.  w USA), czy większa wiedza na temat propagowania prozdrowotnego i odpowiedniego trybu życia? (Wielka Brytania) - oczywiście rozważam pod kątem polityki społecznej i zdrowotnej państwa.

   Dość słaba wiedza na temat tego zawodu, ogranicza nas na rynku pracy. Pracodawca zapytany, kto to jest specjalista zdrowia publicznego odpowiada:"- lekarz?".  Nie dziwię się, że takie sytuacje mają miejsce. Często słyszę pytanie typu:- Co można po tym robić? Zapewne wiele, ale mój zawód nie jest "prawomocnie uregulowany" tzn. nie ma żadnej ustawy ( rzekomo jest już napisana, ale nie weszła jeszcze w życie i mało nas obejmuje zasięgiem. Mówiąc "nas" mam na myśli absolwentów ZP). W kolejnych postach będę przybliżać zakres zdrowia publicznego, a także inne zagadnienia związane z rynkiem zdrowia.

  W kontekście wyboru kierunku - nie żałuję. Żałuje natomiast bezradności państwa co do specjalistów zdrowia publicznego, ponieważ tam gdzie powinni być - to ich nie ma. Może dzięki naszej wiedzy i praktyce przysłowiowe "kolejki do okienka" w instytucjach państwowych dotyczących zdrowotnych i społecznych spraw pacjenta byłyby mniejsze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz