Andrzejkowe wróżby minęły pomyślnie. Uśmiech na twarzy był
moim częstym gościem. Nie tylko ze względu na miłą atmosferę, ale na fakt że po
raz pierwszy od dawna mogłam się zrelaksować :).
Właśnie jestem w fazie pisania powiedzmy piątego
"wypracowania". Każdy miał być esejem, ale nie da się być stronniczą
osobą podczas opisywania testamentu życia czy problemu eutanazji i aborcji...
Nie mogę się wypowiadać na te tematy, ponieważ mam mętlik w głowie. Ale to
szczegół.
Problem tkwi w moim planie zajęć, ponieważ istnieje w nim
prawo medyczne, a pewien materiał jest już oczywisty. Zadaję sobie pytanie: -
dlaczego zamiast uczyć nas czegoś nowego, to cały czas uczą np. regułki
zdrowia wg. WHO czy o problemie narkomanii. Rozumiem, że to jest ważne i to są
studia, ale trochę innowacyjności mogłoby się przydać, np. poprze wprowadzenie
konkretnych praktyk i zakup książek do biblioteki, które stricte związane są ze
zdrowiem publicznym.
Ps. Życzę wszyskiego co najlepsze i spełnienia wszelkich marzeń dla wszystkich Andrzejów, a także urodzonych w dzisiejszym dniu:).
Pozdrawiam,
Charikloo